Blondynka z dobrego domu

Służba zdrowia zadziwia mnie.

Siostrzeniec przyniósł ze żłobka infekcję gardła i sprzedał ją Babci, podobnie jak w święta grypę żołądkową. Babcia sprzedała ją Blondynce. Siostrzeniec i Babcia są zdrowi a Blondynka nie. 

Infekcja pokochała Blondynkę i nie chce jej opuścić. Żadne leki apteczne i ludowe nie pomagają. Na antybiotyki wredna gadzina tylko sobie gwiżdże. Czasem nieco przycicha ale po 2-3 tygodniach  wraca pełna nowych sił by dalej uprzykrzać życie.

I tak już przeszło pół roku. 

Zdesperowana i zmęczona tym Blondynka zgłosiła się do programu badań przesiewowych Programu Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi. 

W umówionym dniu zgłosiła się na wizytę, wypełniła formularz, odczekała swoje w kolejce i w końcu znalazła się w gabinecie. A tam średnio sympatyczny osobnik zadał kilka pytań a następnie usiłował udusić Blondynkę pakując jej do gardła coś co zapewne było endoskopem.( Na pewno świeciło i przekazywało obraz garda na monitor komputera.).

Mimo dławienia się Blondynka  nie przepuściła okazji i zezowała  na monitor z zaciekawieniem oglądając swoje wnętrze.

 Po badaniu średniosympatyczny osobnik w białym fartuchu stwierdził że w zasadzie prawie wszystko jest w porządku. Przyciśnięty do muru wyjaśnił niechętnie co znaczy to prawie. Zmian nowotworowych nie ma wiec Blondynka nie jest interesująca dla Programu i może już sobie iść. Mocno przyciśnięty do muru wyjaśnił niechętnie co znaczy to prawie - INFEKCJA. No ale to nic interesującego i Blondynka ma już sobie iść. 

Blondynka postanowiła jednak wykorzystać okazję do zdobycia wiedzy co zrobić z ową zarazą. Zapytała więc czy lepiej iść do lekarza rodzinnego czy od razu zaatakować laryngologa. 

Mrukliwy osobnik zasugerował że ani jedno ani drugie nie ma sensu. Jeśli infekcja będzie przeszkadzać należy płukać gardło  czy stosować tabletki do ssania dostępne w aptekach bez recepty. Należy jedynie   co jakiś czas zmieniać je  na inne.

Ze zdziwienia Blondynce odebrało mowę.

Mino to zdecydowała że  pójdzie prywatnie do dobrego laryngologa.

Może ten jej nie zadziwi..