Blondynka z dobrego domu

Blondynka nie ogarnia

Były wzdychulec (wielbiciel) Blondynki strasznie się emocjonuje tym co się dzieje w Kościele Katolickim.  Śledzi wszystkie nowinki i doniesienia, pierwszy wie co zrobił czy powiedział ten czy tamten hierarcha, który ksiądz jest pedofilem, który pijakiem. Udziela się na fb i forach zawzięcie dyskutując i ziejąc nienawiścią do ludzi z którymi nie ma nic wspólnego, o prawach które go nie dotyczą. Wzdychulec  deklaruje się jako ateista.

Sąsiad Blondynki deklaruje się jako wierzący i praktykujący katolik. W święta razem z żoną udaje się na msze, a równocześnie dyskutuje o księżach, nauce Kościoła, historii Kościoła itp z równie wielkim zaangażowaniem i nienawiścią jak Wzdychulec. 

Dwóch mężczyzn z różnych środowisk, z różnych pokoleń, o różnym światopoglądzie atakuje Kościół w taki sam sposób, używając tych samych argumentów, a nawet tych samych sformułowań. 

Dlaczego?

Obaj jednak mają coś wspólnego. Obaj tak na prawdę nie znają Kościoła i jego nauczania. Nie maja też ochoty zglebić tematu w którym tak chętnie się wypowiadają. Ich wypowiedzi nie są autorskie nie wynikają z ich przemyśleń. Powtarzają jedynie zasłyszane czy wyczytane sensacyjne nowinki i komentarze. Szukają chciwie takich informacji by zatruwać nimi siebie i otoczenie.

Żaden z nich nie jest ani specjalni głupim  ani złym człowiekiem dlaczego więc się tak zachowują? Dlaczego tak chętnie poddają się propagandzie nienawiści w temacie który jednego z nich  nie dotyczy a dla drugiego podobno jest podstawą światopoglądu?

Dlaczego pojawia się coraz więcej takich Wzdychulców czy Sąsiadów z entuzjazmem chwytających się przeróżnych idei nienawiści?

 

Blondynka jest blondynką i pewnie dlatego nie jest w stanie tego zrozumieć.